Praca  dla Opiekunek i Opiekunów osób starszych w Niemczech

Leczenie w tej chorobie to wyścig z czasem – podsumowanie debaty Rynku Zdrowia

Leczenie w tej chorobie to wyścig z czasem – podsumowanie debaty Rynku Zdrowia

Duża część chorych na reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) ma zmniejszone szanse na pełne wykorzystanie możliwości jakie daje współczesne leczenie, gdyż zbyt późno trafia do lekarza specjalisty.

Tymczasem terapia w RZS, by była najbardziej skuteczna, powinna być wdrożona najdalej w ciągu 3 miesięcy od pojawienia się pierwszych objawów.

O tym jak ważne jest wygrywanie z czasem w chorobach zapalnych stawów mówili w miniony czwartek (27 czerwca) specjaliści podczas debaty redakcyjnej Rynku Zdrowia poświęconej oczekiwanym zmianom w organizacji lecznictwa reumatologicznego w kraju.

Jak podał prof. Witold Tłustochowicz, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii, na przewlekłe zapalenie stawów choruje według szacunkowych danych do 450 tysięcy osób, w tym na najbardziej rozpowszechnione reumatoidalne zapalenie stawów około 220 tysięcy. Tych chorób nie należy jednak mylić z powszechnie znanymi dolegliwościami wynikającymi ze zmian zwyrodnieniowych w stawach, potocznie nazywanymi "reumatyzmem". Aż około 30 proc. ludzi po 60. roku życia ma bowiem chorobę zwyrodnieniową dającą okresowe dolegliwości bólowe.

Natomiast reumatoidalne choroby zapalne atakują najczęściej ludzi młodych, w wieku 35-45 lat, czyli w okresie największej aktywności życiowej i zawodowej. Choroba objawię się bolesnością i obrzękami oraz sztywnością stawów. Niewłaściwie lub z opóźnieniem leczona doprowadza do niszczenia stawów i niepełnosprawności, może skrócić życie o ok. 8-10 lat.

– Jeśli chorzy są właściwie leczeni i rozpoczną je w odpowiednim momencie, pozostają pełnosprawni i mogą nadal pracować. Celem terapii jest remisja tzn. ustąpienie objawów choroby, nie da się jej jednak utrzymać bez podawania leków – podkreślił prof. Tłustochowicz.

Jak zaznaczyła Jolanta Jasińska, wiceprezes Stowarzyszenia Reumatyków i ich Sympatyków, chorzy z agresywną postacią RZS mają trudności z wykonaniem najprostszych codziennych czynności. Np. nie są w stanie sami się ubrać, czy utrzymać w ręce szklanki z herbatą, co czasami przez osoby zdrowe bywa uznane za "fanaberię".

– Na RZS choruję od 25 lat, ponieważ jestem dobrze leczona nie wyglądam na osobę chorą. O chorobie przypomina mi jednak ból. Są 2-3 doby, kiedy na przykład boli kolano, potem ból ustępuje i przenosi się w inne miejsce, może być to kciuk czy staw paliczkowy. Zwykle bolą mnie dwa stawy, rzadko trzy – opisuje swój stan Jolanta Jasińska.

Ciekawych danych na temat sytuacji chorych reumatologicznych dostarczyło niedawne badanie ankietowe w ramach kampanii pt. "RA: Joint the Fight" (RZS: Dołącz do działania), którym objęto ponad 10 tys. pacjentów z pięciu kontynentów i 42 krajów (w tym z Polski). Aż 47 proc. ankietowanych uważa, że RZS wpłynął negatywnie na ich karierę zawodową albo zdolność do pracy. Spośród nich 56 proc. uważa się za mniej produktywnych, 53 proc. jest zmuszona brać zwolnienia z pracy.

Według prof. Brygidy Kwiatkowskiej, zastępcy dyrektora ds. klinicznych Instytutu Reumatologii w Warszawie, z badań naukowych wynika, iż czynnikiem decydującym o tym, czy u pacjenta z RZS uzyskana zostanie remisja jest czas wdrożenia specjalistycznego leczenia. Chorzy, którzy nie podjęli odpowiednio wcześnie leczenia, mają 2-3 razy gorsze rokowania.

Wspomniane badanie ankietowe w ramach kampanii "RZS: Dołącz do działania" wykazało, że chorzy na RZS mieli postawioną diagnozę średnio po dwóch latach od wystąpienia pierwszych objawów schorzenia.

Wytyczne towarzystw naukowych stwierdzają, że chory z wynikami wskazującymi na podejrzenie reumatoidalnego zapalenia stawów powinien podjąć specjalistyczne leczenie w czasie 9-12 tygodni od wystąpienia pierwszych objawów. Z danych europejskich wynika, że jedynie około 20 proc. chorych trafia w tym czasie do reumatologa.

– Badania pilotażowe prowadzone w 2012 roku pokazały, że średnie opóźnienie diagnostyczne w krajach europejskich wynosi 24 tygodnie, a w Warszawie 35 tygodni. Tyle tygodni traci pacjent nim dotrze do reumatologa – podała prof. Kwiatkowska.

Według profesor są trzy zasadnicze przyczyny tak dużego opóźniania w podjęciu specjalistycznego leczenia.

Około 6 tygodni zwleka pacjent nim zdecyduje się pójść do lekarza pierwszego kontaktu. W tym czasie sam walczy z bólem zażywając powszechnie dostępne niesteroidowe leki przeciwzapalne.

Drugą ważną przyczyną opóźnień w podjęciu leczenia jest jego podjęcie przez lekarzy niespecjalizujących się w reumatologii. Przepisują leki powodujące poprawę – np. kolejne niesteroidowe leki przeciwzapalne albo sterydy. Z badań wynika, iż stosowanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych i przeciwbólowych może w przypadku chorych na RZS odpowiadać za 60 proc. opóźnienia w uzyskaniu adekwatnej terapii.

Kolejne opóźnienie diagnostyczne powstaje, gdy chory w długiej kolejce oczekuje na pierwszorazową wizytę u specjalisty reumatologa. Opóźnienie leczenia wynikające z tego powodu zabiera wg wyników badania europejskiego już tylko 16 proc. czasu jaki upływa od pojawienia się pierwszych objawów do podjęcia leczenia.

Jak tłumaczył prof. Witold Tłustochowicz, reumatolog przyjmujący w poradni posiadającej kontrakt z NFZ otrzymuje za poradę łącznie z diagnostyką około 35 zł, tymczasem by możliwe było przeprowadzenie podstawowych badań powinien otrzymać 70 zł. Z powodu niskich wycen świadczeń diagnostyka pacjenta pozwalająca na postawienie właściwej diagnozy musi być rozkładana na 2-3 wizyty. Z tego m.in. powodu inni pacjenci pierwszorazowi, być może wymagający podjęcia pilnego leczenia, oczekują w długich kolejkach na przyjęcie do specjalisty.

W kraju w około 10 proc. powiatów w ogóle nie ma poradni reumatologicznych. Zdaniem konsultanta powodem opóźnienia w dotarciu pacjenta do specjalistów jest też nadmierne rozdrobnienie kontraktów, które doprowadza do powstawania poradni nie dysponujących na miejscu odpowiednim zapleczem diagnostycznym i udzielających porad na niskim poziomie.

W opinii prof. Witolda Tłustochowicza pieniądze na leczenie pacjentów reumatycznych można wydawać racjonalniej i to w sposób pozwalający na skrócenie kolejek.

– W zupełności wystarczyłoby istnienie po jednej poradni reumatologicznej w każdym powiecie, udzielającej kompleksowych świadczeń. Taka poradnia powinna być czynna w dni robocze codziennie, w jednym dniu tygodnia po południu – uważa prof. Tustochowicz dodając, że to konsultanci wojewódzcy powinni mieć wpływ na kształtowanie sieci poradni reumatologicznych.

Potrzebę poprawy systemu organizacji lecznictwa reumatologicznego sygnalizują i sami pacjenci. Z badania ankietowego kampanii “RZS: Przyłącz się do działania” wynika, że zaledwie 31 proc. polskich pacjentów jest zadowolona ze swojego leczenia, podczas gdy na w Europie zadowolenie z postępów leczenia deklarowało 51 proc. ankietowanych.

– To nie jest wyraz naszego braku zaufania do prowadzących nas lekarzy reumatologów, my im ufamy. Taki wynik to raczej ocena funkcjonowania całego systemu opieki nad chorym z RZS – powiedziała Konstancja Sacharczuk z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej “3majmy się razem”.

SZUKASZ PRACY?
Praca w opiece
w Niemczech

Wypełnij formularz - oddzwonimy!

Prosimy wybrać numer kierunkowy, następnie wpisać numer telefonu zgodnie z przedstawionym przykładem: XXXXXXXXXX
(bez spacji, bez myślników)
Prosimy wybrać numer kierunkowy, następnie wpisać numer telefonu zgodnie z przedstawionym przykładem: XXXXXXXXXX
(bez spacji, bez myślników)
Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych wskazanych w formularzu przez współadministratorów - Pronobel sp. z o.o. z siedzibą w Gliwicach, ul. Młyńska 8 oraz DE Pronobel sp. z o.o. sp. k. z siedzibą w Gliwicach, ul. Młyńska 8 w celu umieszczenia moich danych w bazie kandydatów i kontaktowania się ze mną w sprawie ofert pracy.

Pytania do naszej Blogerki

Nasze certyfikaty

certyfikat KRAZ